Wczorajszy koncert już stał się legendą! Oto relacja. 

24 sierpnia 2023

Rzadko ma się okazję uczestniczyć w wydarzeniu, o którym, zanim się zacznie, wiadomo, że będzie legendarne. I to nie jest słowo na wyrost, bo materiał z płyty “I Ching” nigdy nie został zaprezentowany na żywo w takim wymiarze, a “ŚwinieMWHN wybrzmiały na żywo może sześć razy.

Z muzyków tworzących ówcześnie te pomnikowe albumy mieliśmy wczoraj na scenie w Świnoujściu dwóch, ale za to najważniejszych. Zbigniewa Hołdysa i Wojciecha Waglewskiego. Towarzyszyła im super-grupa pod wodzą Karima Martusewicza. Skład międzynarodowy i wielopokoleniowy. Ze sceny biła prawdziwa radość muzykowania, a utwory – często ku… rozpaczy twórców – okazywały się wciąż nie tylko nośnie i świeże, ale i niestety aktualne.  

Za tę nośność i świeżość odpowiedzialny był m.in. zespół, który z chłodnych, surowych często zimnofalowych kompozycji ze “Świń” wydobył niebywałe ciepło i puls. Może tylko “Najmniejszy Oddział Świata” nie został pozbawiony tego złowrogiego karabinu maszynowego imitowanego przez werbel. Otwierające koncert “Ja płonę” czy “Wojna chudych z grubymi” z “I Ching” zabrzmiały jak rasowa muzyka world, ale nie gubiąc swojego przejmującego charakteru.

Dodatkową ozdobą koncertu były chórzystki – Sophie Laroe i Mia Shamma – które fenomenalnie odśpiewały partie Martyny Jakubowicz w “Kołysance dla miśków”. Takich barw głosu i panowania nad nim mogą zazdrościć im “pierwszostronicowe” gwiazdki.  

Waglewski i Hołdys w myśl znaczenia słowa “dialogi” sięgnęli też po kompozycje ze swoich osobnych wcieleń muzycznych. I tak usłyszeliśmy z jednej strony ciekawą wersję “Chcemy być sobą”, która… wypłynęła niezauważalnie z “Floty Zjednoczonych Sił” czy wcześniej “Moliera”, który jakby nic płynne przeszedł w “Jak gdyby nigdy nic”. 

Hala Basenu Północnego pękała w szwach. Takich tłumów jeszcze tam nie widzieliśmy. 

Niebawem w Galerii znajdziecie więcej zdjęć z tego wydarzenia.